
W środę, w OCK, z ostrołęcką młodzieżą spotkał się Jan Pospieszalski, współautor głośnych dokumentów "Solidarni 2010" oraz jego kontynuacji "Krzyż". Rozmowa - przerywana fragmentami filmu - dotyczyła przede wszystkim okoliczności w jakich powstał. - Kiedy wróciłem do Polski, Ewa (Stankiewicz - przyp. red.) zaprosiła mnie na Krakowskie Przedmieście do Warszawy, by zobaczyć ten ogrom patriotyzmu. Stanęła tam z kamerą z poczuciem takiej samej jak moja potrzeby zarejestrowania osób, które wspólnie wspierały się i modliły - mówił na spotkaniu Pospieszalski. - Przed Pałacem Prezydenckim stanęliśmy z kamerą i zaczęliśmy rozmawiać z ludźmi. Nie dobieraliśmy osób, nagrywaliśmy każdego, kto chciał nam coś powiedzieć. A chętnych było dużo. Niektórzy próbują nas oczerniać, że na potrzeby filmu zatrudniliśmy aktorów, którym kazaliśmy płakać przed kamerą. Co jest kompletną bzdurą. - Najdziwniejsze było to, że inne media i dziennikarze nie pokusili się o rozmowę z tymi ludźmi. W naszym dokumencie ludzie naładowani emocjami opowiadają o sobie io swoich odczuciach. Nagrywaliśmy ich nie wiedząc, czy kiedyś to wykorzystamy, czy ktoś zechce to opublikować. Wyczerpaliśmy wszystkie nośniki i taśmy na nagrania. Nagraliśmy ponad 70 taśm, z których udało nam się zmontować 90-minutowy film - wyjaśniał Pospieszalski. Dokument jest zapisem tego, co działo się na Krakowskim Przedmieściu i Wawelu po 10 kwietnia 2010 r. - Większość wypowiedzi w filmie dotyczy patriotyzmu, miłości do kraju i żalu za <b>...</b>
Solidarni
2010
film
Krzyż
Ewa
Stankiewicz
Jan
Pospieszalski
Ostrołęka
tvostrolekapl