Andrzej Stasiuk - Zawód Podróżnik- Na poludnie

Andrzej Stasiuk zabiera nas w podróż na południe Europy. Prowadząc samochód, opowiada o dzieciństwie spędzonym na warszawskim Grochowie. Przed wyruszeniem w podróż pisarz poprosił ekipę realizatorów o przeprowadzenie przeglądu technicznego auta. Przy tej okazji autorzy programu dokonali przeglądu biograficznych wątków w jego twórczości. W czasie długiej podróży Andrzej Stasiuk obserwuje mijanych ludzi, komentuje zaobserwowane sytuacje, iw sposób wyjątkowo barwny opowiada o czasach dzieciństwa i młodości. "Kurczę, nikt wtedy nie jeździł taksówkami, przynajmniej nikt z nas. Tramwaje skrzypiały jak nieszczęście. Jak się jechało na Pragę, to dopiero przy Ratuszowej był ten cholerny skrzyp. Ale tam można było wysiąść i była zielona budka z piwem. Można było pójść w prawo i do zoo, popatrzeć na małpy, słonie i hipopotamy. Jak się doszło do hipopotamów, to był już most Gdański i można było złapać tramwaj do Śródmieścia. Tak robiliśmy. Pierwsza telefoniczna budka stała na rogu Freta i Kościelnej. Zawsze była zepsuta. Guzik nas to obchodziło, bo i tak nie mieliśmy do kogo dzwonić. W Bombonierce wieczorami koleś grał na fortepianie przedwojenne szlagiery. Chodziło się zawsze prosto. Po drodze żadnych atrakcji, a niektórzy potrafili robić to cały boży dzień. Zawsze była nadzieja, że coś się stanie i stawało się zazwyczaj mniej więcej to samo. Spotykaliśmy się i tyle. Wieczorem chodziło się do Jaja. Paliły się świeczki, można było mazać po ścianach i puszczać swoje taśmy. Tak <b>...</b>



































