
Znowu czarny karawan sunie powoli przez asfalt A my na twarzach wycinamy szkłem uśmiech błazna Spokoju nie zaznasz żyjąc w ciemnej matni Pierwszy oddech masz od matki, my weźmiemy twój ostatni Zgadnij co dziś przyrządzimy ci na obiad Opiat, halucynacje, arachnofobia Tortura wodna z Chin manipuluje mózgiem Także za kilka chwil umrze w tobie wszystko co ludzkie To są okrutne wizje, nasza komnata tortur A to co z ciebie zostało stygnie w plastikowym worku Okaleczony korpus w bagażniku auta Powojenny bagnet dziadka, domowa cesarka Ebonitowa pałka, kominiarka, kastet Każdy pojedynczy wers zamienia mózg na miazgę Dudni Ghettoblaster, wielkomiejski beton Po tubylcach nie spodziewaj się humanitarnych metod Zgniły fetor, demon każe pić na umór Jak Upiór zostawiamy po sobie sterty trupów W poszukiwaniu łupu, ruszamy na łowy Cięciwa łuku, trujący jad strun głosowych Pierwszoligowy skład, rap w chorym stylu Niech więc każdy wack zrobi dwa kroki do tyłu Skurwysynu, zawieszamy poprzeczkę tak wysoko Że nawet idąc na szczudłach nie wykurwisz w nią głową [x2] To nasze małe święto czarny karnawał Produkcje, które chwytają za serce jak zawał Balaklawa, sunie czarny karawan A ty bij na alarm, znów płynie słów lawa To jest czarna msza, czarny dusiciel boa Wyższa Szkoła, tajemnicze znaki na polach To krew czarna jak smoła, trumny w czarnej ziemi Tam gdzie zgnilizna jest jedynym odcieniem zieleni Oczy pozbawione źrenic, ludzie traktują się podle Tam gdzie litość jest oznaką słabości, rządzą <b>...</b>
SŁOŃ
CZERŃ
CHORY
RAP
DEMONOLOGIA
WSRH
Only
Kolej