
Smutny film. Kiedy go znalazłem od razu przypomniałem sobie rozdział w książce M. Lepeckiego "Pamiętnik Adiutanta Marszałka Piłsudskiego" traktujacy o tym wydarzeniu. adiutant Lepecki stał wtedy w tłumie, a Marszałkowi pomaga kpt. Lucjan Miładowski. Defiladę prowadzi natomist gen. Czesław Jarnuszkiewicz, który nie skończył w Katyniu tylko dlatego, że katowany był na Łubiance (trafił do Andersa, ale przydziału nie otrzymał.) "Nikomu wówczas nie zaświtała nawet myśl, że oto jest świadkiem ostatniej defilady przyjmowanej przez Marszałka. prawie dokładni pół roku później Jego serce, bijące od młodości dla Polski, miała zamrozić śmierć. Stał teraz właśnie, jak opoka, na której bezpiecznie wspierała się Ojczyzna. Jaśniał nad rozległym polem, nad tłumem wpatrzonym w Niego oczami wierzących, oczami ufnych. Pomyślałem wówczas, że nic nie przynosi takiego ukojenia i nic nie napełnia takim spokojem jak ufność. Oto my wszyscy, dwadzieścia tysięcy widzów, byliśmy beztroscy. Nic nas nie kłopotało. Czuliśmy nad sobąć potężną opiekę wodza. "On sam, Józef Piłsudski, stały wyniosły, ale jednocześnie przygarbiony, jakby przytłoczony wielkością obowiązków. Z Jego twarzy spoglądały poważne stalowe oczy. Wsparty na szaby, nie odrywał wzroku od szarej wstęgi piechoty. jego postać zdawała się chłonąć z lubością miarowy tupot nóg i ostre słowa komendy." ""Mijały kwadranse, jeden po drugim, a rzece szeregów nie było końca. marszałek nie był wprawdzie wówczas chory, niemniej jednak na siłach mu <b>...</b>
piłsudski
józef
marszałek
defilada
warszawa
pola
mokotowskie
wojsko
polskie
ii
rzeczpospolita
pathe39
Pathe
1939