Peja-Na Dnie

Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło, żeby znowu było milo, żeby wszystko się skończyło(ha ha) Wiem jak to jest być na dnie, to nie będzie finansowy krach, Życie biedne plus słabości, substancje chemiczne, sporo gniewu i złości, Zycie na diecie. Dieta z kości na ości, tak było za dzieciaka. W moim domu tez niejedna draka, w podartych łachach, bez perfekty haka haka. Myślę przyjdzie taki dzień, ze nie pościć. W ciągłej gotowości by ten stan rzeczy odmienić, zdobyć więcej przestrzeni i spokoju, Życie cenić. Wiem jak to jest gdy na niczym nie zależy, żyjesz bo żyjesz, tak naprawdę wciąż leżysz, a ci co przechodzą wciąż Cię kopia żeby dobić. Trzeba mieć w chuj odpowiednio silnej woli i powoli dążyć do przodu bez niczyjej pomocy, wciąż sam jak palec, zaciąg chcemy lepiej pożyć, chcemy cos stworzyć, zawsze odbić się od dna. Rap gra, która wciąga, która dobrze nas zna bo my znamy ja. Na majku zaciskam dłoń, żyłka pokrywa skroń i gardło, wyższy ton. Wydobywam z siebie easy i już po pogrzebie i ja tez. Czy Bóg w niebie, tego nie wiem ale jedno wiem na pewno z tego dna wyjdę sam i pierdole złą przeszłość. Robie rap, a nie chlam. Ref. Czy chcesz chodź przez chwile poczuć się jak to jest być na dnie na dnie Czy chcesz chodź przez chwile być tam gdzie oni są? Na dnie na dnie I minęło kilka lat, pełno ludzi, więcej szmat. Przebyłem drogi szmat odmieniony na bogato, życiowy maraton. W tym biznesie wciąż na ostro, jeden piec działalności pod prąd jak na prosto. Zła i dobra <b>...</b>












































