
Muzyka: FearLes Słowa & śpiew (?): FunTom (aka Vharijjen) Lyrics: Pewnego poranku na Oksywskim wybrzeżu, Po zjedzonym śniadanku i porannym pacierzu, Na granicy dwóch światów niosły mnie nogi, Gdzie morskie i ziemskie splatają się drogi. Poranek rozkwitał niczym w piecu drożdżówka, Barwny jak umiłowana warzywna surówka, Poranne promyki smagały moje lica, Gdy wnet mą uwagę przykuła dziewica. Skąpana we słońcu i skąpana w wodzie, Sześćdziesiąt jednostek w pasa obwodzie, Po dziewięćdziesiąt w biodrach iw biuście - "Szkoda - myślałem - żem po odpuście..." Ref.: Cóż mógł czuć Rubens, kiedy tworzył swe dzieła? Jakże on to robił, że go niemoc nie ścięła? Jakże on pracował, jakże on się skupiał - Że od piękna kobiet do końca nie zgłupiał? Stanąłem, jak wryty, rozwarłem swoje szczęki - Kiedyż to dziewczyna, zgrabnym ruchem ręki; Błękitny biustonosz, w miseczkach pomięty - Wnet odrzuciła w Bałtyku odmęty! Przez chwilę pomyślałem, "czy patrzeć tak przystoi?" Jednak gdy dziewczyna, wśród trudów i znoji (błąd celowy), Opuściła bieliznę po najsmaglszych udach - Pomyślałem: "A w dupie mam obyczaj, jedno życie mam, o żesz ty kurde..." Ref.: Cóż mógł czuć Rubens, kiedy tworzył swe dzieła? Jakże on to robił, że go niemoc nie ścięła? Jakże on pracował, jakże on się skupiał - Że od piękna kobiet do końca nie zgłupiał? Nie zgłupiał, nie zgłupiał, nie zgłupiał, jak my! (x4) Wszelkie prawa zastrzeżone. O.
ballada