
TVP OPOLE 2010 Najczęściej nocą, nielegalnie i bezkarnie - tak część mieszkańców nieskanalizowanych miejscowości pozbywa się zawartości szamb. Ludzie pompują fekalia rurami bezpośrednio do gruntu, kilkanaście metrów od swoich domostw. W Turawie tak postępuje....były leśniczy. Mężczyzna od kilkudziesięciu lat wylewa nieczystości kilkaset metrów od ujęcia wody. O tym, że późnym wieczorem słychać pompę i widać rurę poprowadzoną z szamba do pobliskiego lasku poinformował nas anonimowy mężczyzna. Kiedy przyjechaliśmy, na śniegu były jeszcze pozostałości wylanych nieczystości. Ślady rury prowadziły do szamba, z którego pompowano fekalia. Właścicielem szamba jest były leśniczy. Twierdzi, że wylewa nadmiar nieczystości do gruntu od 40 lat. Tak jak wszyscy w okolicy. To według leśniczego wystarczające usprawiedliwienie zatruwania środowiska. Żona leśniczego twierdzi, że za wywóz szamba płaci 100 zł, co 2 tygodnie. Sprawdziliśmy - to nieprawda. Do gminnej oczyszczalni trafiają ścieki z leśniczówki, ale nieco 2 tygodnie, kiedy przepełnia się szambo, ale co 2 miesiące. Łatwo policzyć ile razy fekalia trafiają do lasu. O sprawie zawiadomiliśmy urząd gminy. Władzy i mieszkańcom, którzy wylewają ścieki do gruntu powinno być więcej niż przykro. Kilkaset metrów od miejsca, w którym leśniczy pozbywa się fekaliów znajduje się ujęcie wody, z którego korzysta cała okolica. Ale gmina to przede wszystkim Jezioro Turawskie, kiedyś atrakcja turystyczna, dziś co roku sanepid zakazuje tu kąpieli <b>...</b>
Leśniczy
ścieki