
Kiedy z wiosną szanse na pokój Wciąż się znikome zdawały, Żołnierz wyciągnął stosowne wnioski I padł na polu chwały, Lecz wojna swych celów nieprędko dopnie, Więc sztab z żalem pyta: Dlaczego i czy aby nie za pochopnie Żołnierz wyciągnął kopyta? Powiało ponad grobami lato I dawno spał żołnierz ów dziarski, Aż tutaj nocą panowie jadą Z wojskowej komisji lekarskiej. Jak wpadła na cmentarz komisja ta Z łopatą poświęcaną, Tak poległego żołnierza z mogiły Z mogiły ekshumowano Wnet lekarz zbadawszy go lub raczej to Co z niego zostało, a cóżby... Odrzekł, iż żołnierz dekuje się, Lecz jest zdatny do służby I zaraz zabrali ze sobą żołnierza W noc tak niebieską i czystą, Że - gdyby nie hełm - można by gwiazdy Zobaczyć nad wioską ojczystą. Gorzałki mu wlano w przegniły brzuch, Żeby zapłonął odwagą, Pod rękę mu oprócz siostrzyczek dwóch Wetknięto kurwę półnagą, A przodem ksiądz potykając się, szedł, Bo śmierdzi żołnierza truchło. I kadzielnicą machał przed Tym truchłem, by trochę mniej cuchło. Przed nimi zaś muzyka, bum tara bum Rżnie marsza w dziarskie tony, Więc żołnierz rwie nogę od tyłka wprost I w górę! Jak był przyuczony. Z dwóch stron go zaś sanitariuszy dwóch Ramieniem otacza w podporze, Bo mógłby im w błoto upaść na pysk - A to się stać nie może! Z całuna mu czarno-biało-czerwony Zrobiono sztandar ojczyzny I niosą go przed nim i spod tych barw Już wcale nie widać zgnilizny. I tak maszerują z tym bum tara bum W mrok, a żołnierz się chwieje I zdąża bezwolnie, gdzie niesie go <b>...</b>
elżbieta
wojnowska
legenda
martwym
żołnierzu
poezja
śpiewana
Legende
vom
toten
Soldaten
Bertolt
Brechet
Martwica
Sluchu