
ziomek zobacz, to moja ciężka głowa obrana w hip hopowe słowa, ja niose teraz towar który po kątach sie pochował - gdzieś w mieście pragnęmanipulować, obejdzie się bez spięć chce rymować, to hip hopowa, cypressowa sowa poczekaj musze konto doładować ta, ja wnosze balans, nie znosze pajac-ować lecisz na nosze zobacz, ja nosze miód jak owad ta muza leci nawet w samochodach choć sam wole spacerować z słuchawkami po schodach to moja owa mowa, 24 karatowa powala jak browar, i nie spadła mi korona jak to zrobić mam, by sie nie spalać chciałbym dosięgnąć boga, nie mam jak, dzwoni alarm a ja od zaraz zacznę żyć, i to wszystko liczy sie przede wszystkim hip hop bo to był czas przeszły a czasu nie rozkłada się na kilometry-zobacz ile żeśmy przeszli by odciągnąć od siebie ten wstyd ja byłem tutaj pierwszy, świat jest nietrzeźwy siedzimy na ławkach, pusta szlanka - to ja twój poeta i mój poemat jak Pan Tadeusz moja magia czas spowalniam, to moja Atlantyda zagubiona, taka karma uderzenia werbli, czytasz o nich na kartkach popatrz mi w oczy, one mienią się od barw, tak! mam wodogłowie, w sumie to prawda bo zdarza się że czasami wkładam głowę do wiadra jeśli będę miał farta dotrwam poranka umysł spowalniam, by zagłuszyć huk armat ta muzyka uderza we mnie jak punchline pisze, bo mam o czym, umysł jak Einstein i patrze po mieszkańcach, jak harry garncarz avada kedavra - bo w zielonkawych barwach to dla mnie wiele więcej niż najnowszy maybach kończę, wyszedłem poza standard, narka. bo to <b>...</b>
lajt
kilometry
prod
notafake
ostatnia
noc
soundtrack
dzien
swira
biglajt