
Nagranie z koncertu w Auditorium Des Halles w Paryżu (jesień 1989 roku). Podchodzą mnie wolne numery - slow-foxy, ale ubóstwiam! fara ra ra, fara ra ra... Ja wtedy zdejmuję Burberry - mam taki prochowiec z Pewexu, na krawca, mogę tańczyć, nucić do białego dnia - aha! Perkusja, ten baraban cały, to niech ledwo mnie szura zawsze, I nie big beatowo lubię, tak delikatnie dosyć - tak: ksz! I wtedy jest pełna kultura, I takich numerów proszę więcej pisać mi panie kompozytorze, Gdy sobie piwko golnę z rana w barze "Smakosz", To słowa lubię wolne i tonację takoż - fara ra ra ra... Tak, zwłaszcza gdy piwko, piweńko gdy golnę I ten taki szmerek, ten szmerunio taki miły we mnie trwa - Podchodzą numery mnie wolne, Ale finezyjne dosyć, takie: fara ra ra, taki szkic jest: fara ra ra! - jazz. Podchodzą... (nie wiem, czy pan tańczy czasami, pan przyzna: damie na uszko w tańcu delikates - piękna sprawa; tylko tak: fa- ra- ra- ra....) I wtedy dłoń kobiety skłonny ująć jestem, I kocham ją, niestety, całym swym jestestwem! bo jestem: Ja jestem zasadniczo z tych mężczyzn, co wodzą, Znaczy na pokuszenie - w wolnym rytmie i bez gróźb - absolutnie, sama łagodność, Mnie wolne numery podchodzą, Lecz nie podchodzą ci co je płodzą - ci kompozytorzy ważni - serio do tych próśb - fara ra ra! Zawsze ich proszę: panowie, sunąć mnie po całości, przyjemne wolne numery, bo za szybko piszecie, barabanicie za bardzo i potem co się dzieje? Ja się pocę, panienka się mnie płoszy, no luzu troszkę, luzu...
Wojciech
Młynarski
Podchodzą
mnie
wolne
numery
slow
fox
burberry
upgrayeeed