
Kiedy Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła, że Katedra Tomka Bagińskiego została nominowana do Oscara w kategorii krótkometrażowy film animowany, byli tacy którzy pytali: o czym właściwie jest ten film? Podobno nie ma głupich pytań, ale bywają pytania fałszywe. Powyższe jest fałszywym: niewiele da się powiedzieć o Katedrze, jeśli chcieć mówić obiektywnie. Film jest piękny. Piękny jest kosmiczny krajobraz, symfonia sfer w smugach cyrkulacji gwiazd wypełniających nieskończone przestrzenie aksamitnie czarnej, wszechświatowej pustki. Zachwycają drzewokształtne sploty kolumn i sklepień katedry, która przypomina kościoły malowane w latach 80. przez Zdzisława Beksińskiego, bardziej z martwych, skamieniałych kości złożone niż z rzeźbionych ręką ludzką kamieni. Piękna jest smukła sylwetka bohatera na tle purpury olbrzymiej gwiazdy, jego szare oczy w cieniu postrzępionego kaptura, pielgrzymia laska, ręka, która podnosi pył z posadzki. Tajemnicza i fascynująca jest muzyka, chorał łagodnie, sakralnie rozsnuty na przestrzeni naw, w których światło niesione przez człowieka budzi roztańczone cienie między szkieletami-kolumnami. Tym straszliwsze jest przerażenie, spadające skądś w ostrych dźwiękach, jakże kontrastujących z tym skupionym nabożnie spokojem przed chwilą, kiedy jasna gwiazda zalewa katedrę potokami światła. Jakże to możliwe, że światło przeraża?
animacja
Tomasz
Bagiński
nominacja
do
Oscara
film
krótkometrażowy
animowany
Bogu
QC