
Peja/ Slums Attack - In Flagranti (Szacunek Ludzi ulicy) [Tak kurwa ciągle kurwa, pytania jakieś kurwa, jazdy, chuj nie wiadomo kurwa o co chodzi tej, kurwa sprawdzanie kurwa telefonu, kto kurwa napisał kurwa, kto dzwonił kurwa, gdzie byłeś iw ogóle nie wiem, huj w dupę. Raz dwa raz raz raz dwa o tym jak Rychu w chuja gra] Ty znów zaczynasz jesteś dobra dziewczyna bądź ze mną szczera przecież jesteś jedyna, Ty znów rozkminiasz mówisz nie twoja wina za znajomość z inną bez przerwy obwiniasz, ja czuje się jak bila, która wciąż się odbija zupełnie niespodziewanie nie wie w który dół się wbija i moment, chwila zwariować tak można zazdrość Ci nie obca, Twój facet czarna owca, z miną pechowca przyłapany na kłamstwie odpowiem gniewem, to zachowanie chamskie postąpić nierozważnie znów z Tobą się drażnię, że jestem kobieciarzem to stwierdzenie odważne, lecz czy trafne kochana to lekkie nadużycie nazywać mnie tak skrycie, prowadzić podwójne życie, już to przeżyłem smak gorzkiej konsekwencji ja nie mam pretensji to Ciebie za własne błędy, nie droga tędy, pytasz ile to trwa coś jak menaże tła zdecydować się czas, decyzja już podjęta kiedy w końcu zrozumiesz, że zagrałem vabank inaczej żyć nie umiem. jak rasowy hazardzista do innych zachować dystans, dusza nieczysta, taki zawód - artysta ,w cenie płace trzysta tylko z życia korzystam chcesz to dalej mnie obwiniaj, mów o mnie świnia, nie moja wina, że takim mnie widzisz, nie byłem aniołem, Chciałaś o wszystkim wiedzieć no i wiesz mówi <b>...</b>
Peja
kassiadmksc